Simona Kossak

Wiodła niezwyczajne życie… Pasjonatka. Bezkompromisowa. Kochana albo znienawidzona. Zwano ją wiedźmą.  Stoczyła walkę życia – o drzewa i zwierzęta. Dostrzegała w roślinach, to czego nikt inny nie widział i nie słyszał. Zasługiwała na wielką miłość i ją znalazła, w miejscu niedostępnym dla zwykłego człowieka. Kim była Simona Kossak? Czarownicą, na której usługach były zwierzęta. Pionierką ochrony przyrody? Biologiem?

„Simona. Opowieść o niezwyczajnym życiu Simony Kossak” – Anny Kamińskiej, to więcej niż biografia, to raczej sensacyjna historia trzymająca w napięciu do ostatniej strony. W tej książce jest wszystko, czego oczekuje wymagający czytelnik: dramat rodzinny, poszukiwanie swojego miejsca na świecie, odrzucenie, wielka miłość, poświęcenie się sprawie, wcielanie w życie ideałów, smutek i wreszcie wygrana walka o lepszy los tych istnień, które tak bardzo potrzebują naszego szacunku, wsparcia, i przede wszystkim ochrony. 

Lektura okazała się niezwykłą podróżą po Puszczy Białowieskiej, i przede wszystkim poznaniem kobiety – przyrodniczki, działaczki, pisarki, dla której nie było rzeczy niemożliwych. Jedno jest pewne, była osobą, która wśród zwierząt znalazła to czego nigdy nie otrzymała od ludzi. Historia jej życia jest fascynująca i inspirująca.

Miała być czwartym Kossakiem. „To miał być syn Jerzego,wnuk Wojciecha i prawnuk Juliusza, który miał odziedziczyć po nich talent, pędzle i paletę z farbami. To miał być męski potomek, dziedzic, który miał przejąć rodzinną pracownię przy placu Juliusza Kossaka 4 w Krakowie, miał dźwigać sztalugi i znane nazwisko oraz przedłużać dynastię Kossaków malarzy koni i batalistów”.

Dziewczynka była wielkim rozczarowaniem matki. Drugą córką, która nie przejawiała żadnego artystycznego talentu. Co jeszcze obniżało jej „notowania” w oczach rodzicielki. Osoby wymagającej, pozbawionej uczuć macierzyńskich i wiernej idei surowej dyscypliny.

„Córkom nie można było nic lub prawie nic. Miały być tylko dobrze wychowane i dobrze się uczyć. (…) Simona była bita szpicrutą po całym ciele, także po głowie, gdzie popadnie. Za to, że się spóźniała albo czegoś nie zjadła, za to że czegoś nie zrobiła”.

Dzieciństwo Simony było smutne. Pozbawione rodzinnego ciepła, poczucia bezpieczeństwa, spędzone w izolacji, bez zwierzeń, egzaltacji, bez okazywania słabości i łez. Za to wśród psów, z żółwiem, kosem, drozdem, wróblem, gołębiem czy gawronem… To one rekompensowały jej brak przyjaciół i dostarczały chwil szczęścia. Może dlatego, po wielu nieudanych próbach studiowania, Simona wybierze biologię. I tam rozwinie swój potencjał i odnajdzie powołanie. Wreszcie ucieknie z domu rodzinnego i zamieszka w drewnianej leśniczówce, bez wody i prądu. Gdzieś w środku Puszczy Białowieskiej, gdzie zaprzyjaźni się z rysicą, częstym gościem będzie dzik, jamniczka będzie jadła z jej talerza, a oślica wyjmowała z ust papierosy i do tego na usługach będzie miała niezwykle sprytnego kruka. W jej domu zamieszka dostojny puchacz, a od czasu do czasu znajdzie się też miejsce dla czarnego bociana. 

„Simona pozostanie wojownikiem, toczącym batalię ze sobą i ze światem. Osobą która będzie walczyła nawet o to, by pokochały ją kwiaty. Będzie odczuwała miłość ze strony zwierząt, ale na ludzi raczej nie będzie liczyć, z czym jako kobieta z husarskim duchem też sobie poradzi”.

Puszcza Białowieska – prawdziwy dom, a jej mieszkańcy najbliższą rodziną. Dbała o każde zaniedbane zwierzątko, a najmniejsza roślinka była wyjątkowym okazem. „Tak jak do gatunku ludzkiego Simona miała wiele zastrzeżeń, to zwierząt broniła bezapelacyjnie. Torpedowała każdy projekt, w którym zwierzęta mogły cierpieć”. Stoczyła walkę z naukowcami o zaprzestanie okaleczania zwierząt dla celów badawczych. Bezkompromisowo broniła populacji rysi w puszczy. Prowadziła kampanię w mediach przeciwko prymitywnym metodom obserwacji zwierzyny. Jej  argumenty były nie do zbicia przez naukowców , stosujących potrzaski. Często ogarniała ją frustracja w związku z  niezrozumieniem przez środowisko. W swoich wystąpieniach podkreślała, że chodzi jej nie o względy osobiste, a o dobro zwierząt. Stała się gwiazdą mediów przyrodniczych, a przez niektórych nazwana „celebrytką w lesie”. Toczyła nieustanne rozmowy o przyrodzie. Simona swoją postawą i wiedzą wyprzedziła epokę!

„Mieszkając tak długo w Puszczy Białowieskiej (…) w pewnej chwili zrozumiałam, że przekroczyłam kordon i znalazłam się (…) po stronie drzew i zwierząt. Występuję więc w ich imieniu. Skończyłam studia biologiczne ze specjalizacją psychologii zwierząt, lecz dopiero lata życia w lesie nauczyły mnie rozumieć mowę zwierząt. I znam ją tak dobrze, że należałoby mnie spalić na stosie jako czarownicę. Wiedziona atawizmem, zamieszkałam w puszczy, atawizm być może spowodował, że zajęłam się badaniami łowieckimi, to znaczy poznawaniem zwierząt, na które się poluje.(…) I dziś mogę przekazać innym, że puszcza woła o ratunek dla swoich zwierząt”.

„Opowieść o niezwyczajny życiu Simony Kossak” jest historią niepowtarzalną, wyjątkową i bez reszty wciągającą. Sportretowana hierarchia i zwyczaje panujące w rodzinie Kossaków, wprowadziły mnie w konsternację. Przygnębiająca atmosfera panowała w Kossakówce i smutny był jej koniec. Honor Kossaków uratowała Simona. Osobowość kontrowersyjna, wzbudzająca od zawsze skrajne emocje. „Artystka przyrody” i pasjonatka, której pewnie nikt nie dorówna… Kobieta dla której nie było rzeczy niemożliwych. Pełna pasji i miłości do tego, co robiła. Wszystkim udowodniła, że zasłużyła na miano czwartego Kossaka – mimo że nie malowała scen batalistycznych, ona je po prostu odgrywała, broniąc swojej idei.

Co dziś powiedziałaby Simona Kossak, gdyby zobaczyła dewastację Puszczy Białowieskiej? Jaką walkę by stoczyła o rośliny i zwierzęta? Nie dowiemy się. Jedno jest pewne, brakuje Wielkiej Simony Kossak!

Anna Kamińska nie napisała książki ku chwale. Nie stworzyła pomnika przyrodniczki. Pokazała nam jej oblicze jakiego nie znamy. Ze wszystkimi jej potknięciami, dramatami, potyczkami i walkami o zwierzęta. Opisała osobę wyrazistą, charyzmatyczną, ale też pełną lęków, frustracji i często bezbronną. To książka porywająca i pięknie napisana. Oddająca atmosferę PRL-u. Pokazująca bogactwo przyrody. I wreszcie Simonę – jej życie na Dziedzince. Świetnie sportretowała jej talent w kreowaniu własnego życia. Opowieść o Simonie jest porywającą i wzruszającą historią. 

Simona Kossak