Zaskoczył mnie zupełnie niespodziewanie. Choć wszystko wcześniej przemyślałam, zaplanowałam i podeszłam do sprawy profesjonalnie.

I co z tego, że byłam czujna, skoncentrowana i nastawiona na na powodzenie… na sukces. Byłam przekonana, że dokonuję najlepszego z możliwych wyborów, że nic nie jest w stanie mi przeszkodzić. A jednak… popełniłam BŁĄD. Nie udało się! Kolejny raz muszę się pozbierać. Otrząsnąć i zadać sobie pytanie: co zrobiłam nie tak? Co przeoczyłam? Co zbagatelizowałam? Co zaniedbałam?

 

Gorzki smak porażki przełknę w milczeniu. Wystarczył jeden fałszywy krok, aby wszystko zaprzepaścić. Ogarnia mnie poczucie kompletnej niemocy i pustki? Przeświadczenie, że jestem do niczego… Czyżby ten jeden, jedyny błąd okazał się początkiem życiowej katastrofy? Niekończąca się gonitwa pytań bez odpowiedzi, wyrzutów sumienia, frustracji. Kolejne niepowodzenie ściąga mnie w przepaść przegranej.
 
„Jesteśmy na ziemi jak aktorzy, którzy muszą odegrać najważniejszy spektakl, bez ani jednej próby. To życie jest próbą generalną. To normalne, że popełnia się błędy…”
 
Ciągle mi powtarzano, aby unikać błędów. Należy dążyć do perfekcji! Być najlepszą, doskonałą pod każdym względem, czerpać z życia same korzyści. Szczyt marzeń to dobra szkoła, prestiżowa uczelnia, świetna praca, do kolekcji zakochany mąż i niesprawiające problemu, uśmiechnięte dzieci. Oto idealne życie jakie wiodą wszyscy znajomi. Są zachwycający, aż dech zapiera. Odnoszą sukcesy rzutem na taśmę i biegną dalej, aby nikt nie zauważył u nich wpadki. Oczywiście popełniają błędy, ale te zrzucają na innych, by zachować dobre imię. Walczą o sukces, nie interesuję ich efekt pracy. Grunt to pozory! Co najważniejsze, nie pozwolić światu zobaczyć, jak niewiele jest się wartym!
 
„Za późno poznajemy, że jedyną rzeczą, której nie należy żałować, to nasze błędy”. 

 

Nie jestem idealna, jak nikt z nas. Miotam się, gdy mam dokonać wyboru, mylę się i często nie bardzo wiem, co dalej… I chociaż przepełnia mnie smutek i żal, to staram się myśleć też o tym, co do tej pory udało mi się osiągnąć, ile spotkało mnie pozytywnych sytuacji i życzliwych ludzi. Być może, za jakiś czas docenię tę fatalną chwilę i odetchnę z ulgą… Porażka staje się dla mnie drogowskazem.

 

„Zycie mnie nauczyło, że często to błędy pchają człowieka do miejsca, w którym powinien się znaleźć”.

 

Nie chcę być doskonała. I nie muszę udowadniać całemu światu, że jestem najlepsza. Po prostu, jestem sobą, ze wszystkimi potencjalnymi usterkami, pomyłkami i obciachem. Popełniam błędy. Bo czasami pomimo starań, ciężkiej pracy coś nie wychodzi. I trudno. Każdy może się pomylić, bo każdy jest tylko człowiekiem.

„Nikt nie czuje się całkowicie bezpiecznie i pewnie. Pewność trwa najwyżej chwilę. Wszyscy boimy się, że popełniamy ten sam błąd, który zrujnuje nam życie. W rzeczywistości to raczej niemożliwe. Choćbyś popełnił jakikolwiek błąd, który miałby cię zrujnować, twoje życie nie legnie w gruzach. Będzie po prostu wyglądać inaczej”. 
 

Namawiam wszystkich, aby w chwilach odczuwania porażki wzięli głęboki oddech i popatrzyli na siebie z łagodnością i współczuciem. Potrzebujemy dla siebie wyrozumiałości troski i ciepła, takiego jakie mamy dla dziecka, które rozbiło kolano. Uwierzmy, że każda chwila, każde wydarzenie może stać się dla nas nowym początkiem. Ten moment, kiedy zdajemy sobie sprawę, że błądzimy może być punktem zwrotnym. Dlatego pokochajmy swoje błędy! Popatrzmy uważnie na wewnętrzne rozterki i załamania. Poddajmy się zmiennemu strumieniowi życia: niepewności, ryzyku, zmianie, też tej, która zachodzi w nas. Dzięki temu stajemy się ożywieni i twórczy. Bo porażki są częścią życia, niezbędną do rozwoju. To one nas kształtują i dzięki nim dorastamy emocjonalnie i duchowo. A pragnienie życia bez błędów jest pragnieniem niemożliwego…

 
 
Czy błędy są dla Was drogowskazem, czy raczej porażką, o której należy zapomnieć? 
Napiszcie 🙂
 

 

Autorami zdań zacytowanych w tekście są:
1. Barbara Barald
2. Oscar Wilde
3. Melissa Senate
4. Regina Brett